Jakiś czas temu po raz pierwszy miałam okazję wypróbować folię transferową. Dlaczego nie korzystałam z niej wcześniej? Ponieważ osobiście nie było to dla mnie niczym 'wow', ot przykleić, nakleić i tyle. Czytałam Wasze notki na blogach, efekty nie zawsze mi się podobały, a w dodatku po tym co pisałyście, to wcale nie jest taka łatwa sprawa. Spróbowałam i ja.
Nie wychodziło i nie miałam cierpliwości na kolejne próby, więc zaczęłam główkować i wtedy przypomniała mi się metoda na lakierowe naklejki. Pomyślałam, że skoro na taśmie wychodziło, to dlaczego nie spróbować na folii. Wiecie co? Udało się :D Metoda zadziałała, a ja oszczędziłam sobie czasu i nerwów na próby z klejem. Może Wy też macie jakieś niekonwencjonalne sposoby na folię? :)
































